Start / Węgry / Kecskemet / Atrakcje Kecskemet

Atrakcje Kecskemet

Nowoczesne baseny termalne, urokliwe zakątki dobre jedzenie

 

Kecskeméti Fürdő, czyli baseny termalne w Kecskemet

Tutejszy aquapark jest bardzo nowoczesny i funkcjonalny. Obiekt składa się z części rozrywkowej, basenów leczniczych, basenu olimpijskiego, saunarium, gabinetów masażu i odnowy biologicznej, fitnessu, kręgielni, restauracji i bistro. Atrakcji jest pod dostatkiem, a poza tym jest czysto a obsługa doś miła. Ratownicy bardzo czujni, wystarczył upadek dziecka na kafelkach, a momentalnie jeden z ratowników był na miejscu sprawdzając, czy nie jest potrzebna pierwsza pomoc. W tygodniu (maj) obiekt był prawie pusty, zdarzało nam się samotnie korzystać z basenu z falą morską. Woda cieplutka, a w basenach leczniczych wręcz gorąca.

Kecskeméti Fürdő - Aquapark w Kecskemet

Wody termalne, z których można korzystać w Kecskemet działają leczniczo na choroby zwyrodnieniowe stawów i kręgosłupa, bóle mięśni, przewlekłe zapalenie nerwów, choroby zesztywniające zapalenie stawów kręgosłupa, reumatoidalne zapalenie stawów, przewlekłe stany zapalne ginekologiczne, wypadki, urazy, operacje ortopedyczne.

Kecskeméti Fürdő - baseny termalne w Kecskemet

Fürdő znaleźć można przy Csabay Géza krt. 5. Parking jest spory i bezpłatny.

 

Zabytki i architektura

Perełką Kecskemet jest secesyjna Cifrapalota.

Cifrapalota

Budynek zachwyca elewacją, zdobioną majoliką układaną w motywy węgierskiej sztuki ludowej i roślinne.

Cifrapalota

Elewacja robi tym większe wrażenie im bardziej czlowiek się wpatruje w detale.

Cifrapalota

W budynku znajduje się muzeum i galeria sztuki, ale przyznajemy, że nie przekonaliśmy się do tego, że wejść do środka.

Po przeciwnej stronie ulicy, przy której stoi Cifrapalota, znajduje się synagoga. Walory architektoniczne zachowała tylko z zewnątrz, bo w latach siedemdziesiątych w środku zamieniona została w centrum wystawowo-konferencyjne i do dziś straszy komunkowo-paździerzowym stylem.

Synagoga

W trakcie spaceru po mieście uwagę zwraca również secesyjny ratusz z zestawem dzwonków wygrywających melodie o pełnych godzinach...

Ratusz w Kecskemet

...i późnobarokowy Wielki Kościół

Wielki Kościół

 

Wielka wyżerka

Oczywiście nikt nie wybiera się do Kecskemet, żeby podziwiać zabytki. Miasto odwiedza się, żeby moczyć tyłek na termach i delektować się jedzeniem.

Mekką pasibrzuchów w Kecskemet jest Kecskemeti csarda. W zasadzie nigdzie więcej nie trzeba już się ruszać (po prawdzie po wizycie w tej knajpie człowiek niewiele jest się w stanie ruszać). Gorąco polecamy, dla tej knajpki poświęcamy osobną stronę.

Gulasz w Kecskemeti Csarda

Jeśli ktoś nie czuje się na siłach, aby zmierzyć się z ogromem porcji, jakie serwowane są w wymienionej wyżej restauracji, to polecamy drobną przekąskę w Géniusz Étterem.

Palacsinta - naleśnik

Szczególnie polecamy zupę owocową (w zasadzie to polecamy próbować jej w każdej węgierskiej knajpie).

Zupa owocowa

 

Festyny, majówki i Kenyérlángos, czyli węgierska pizza

W trakcie pobytu w Kecskemet (jak i w całych Węgrzech) warto wypatrywać plakatów informujących o festynach. Wiem, że niewiele można z tego zrozumieć, ale zawsze sprawdza się metoda: sfotografowanie plakatu i prośba o tłumaczenie w recepcji hotelu, tourinformie itp. Stuprocentowym pewniakiem, jeśli chodzi o termin festynu jest 1 maja.

Każdy festyn to okazja do spróbowania lokalnego jedzenia, na codzień trudniej dostepnego: np. chlebowego langosza (Kenyérlángos), wypiekanego w piecu opalanym drewnem owocowym.

Kenyérlángos

To cudo, zwane węgierską pizzą, składa się z grubego ciasta drożdżowego, tłustej śmietany, cebuli...

Kenyérlángos

...i boczku lub salami. Całość pięknie upieczona w piecu, na pięknie pachnącym, owocowym drewnie.

Kenyérlángos

Przecudna bomba cholesterolowa. Pycha!

Kenyérlángos

Festyn do również okazja, żeby poznać Węgrów. To ujmujące, jak bardzo lubią Polaków i jak to okazują.

Z braku wolnych stolików dosiedliśmy się kiedyś na festynie do sporej grupy osób przy długiej ławie. Nie sililiśmy się na angielski, tylko zagadaliśmy po polsku, wskazując wolne miejsca. I oczywiście dodaliśmy magiczne "Lengyel vagyok". Od razu nastąpiło poruszenie, połączone z niedowierzaniem (w Miszkolcu, czy Hajdúszoboszló poniewierają się hordy podpitych i hałaśliwych turystów z Polski, ale w środkowych Węgrzech, na południu i zachodzie Polacy wzbudzają więcej niż życzliwe zainteresowanie). Biesiadnicy próbują zagadywać łamanym niemieckim i angielskim. Facet po drugiej stronie stołu wyciągnał do mnie rękę z kwitkami, na których napisane było m. in. "sör" (piwo). Domyśliliśmy się, że to kupony na darmowe piwo (partie polityczne rozdają tutaj swoim zwolennikom kupony na alkohol i poczęstunek), niejednokrotnie próbowaliśmy już miejscowej "kiełbasy wyborczej". Odmówiłem grzecznie, tłumacząc na migi, że jestem kierowcą. Żona niedoszłego darczyńcy wymierzyła mu solidnego kuksańca, opieprzyła solidnie pokazując na naszą córkę. Mężczyzna zerwał się i zniknął w tłumie, po chwili wrócił z naleśnikami, które postawił przed naszym dzieckiem, ciesząc się nomen-omen jak dziecko i powtarzając "egészségedre" (na zdrowie).

Innym razem, również na majówce w Kecskemet, zachciało nam się kiełbasek, które zauważyliśmy na jednym, dość obleganym stoisku. Odstawszy swoje w kolejce złożyłem swoje zamówienie łamanym węgierskim. Ku mojemu zdziwieniu Pan na stoisku zignorował wyciągniętą rękę z banknotem, tylko zaczął się czegoś domagać. Równie dobrze mógłby grać na organkach, komunikat byłby równie czytelny. W końcu pokazał mi jakieś kwity i wskazał na transparent nad stoiskiem. W końcu dotarło do mnie, że inni ludzi też trzymają kwity, a logotyp nad stoiskiem widziałem już na wielu koszulkach. Eureka! To była kiełbasa wyborcza! Tylko dla członków partii. Pora było wykonać śmiały manewr polityczny. "Lengyel vagyok", zacząłem stanowczo. "Kismama" - dobiłem go wskazując na stojącą nieopodal, będącą w ciąży moją żonę. I powtórnie wyciągnąłem w jego stronę banknot. Facet zbaraniał, ale sekundę później rozpromienił. Przy pomrukach aprobaty ludzi w kolejce załadował tacę kiełbaskami i chlebem. "Nem!" - zasłonił się rękami i stanowczo, lecz z uśmiechem odmówił przyjęcia banknotu. Pokazał jeszcze na namiot z ławkami, stojący za stoiskiem, sugerując, że tam spokojnie zjemy, co wzmogło pomruki aprobaty w kolejce za plecami. Pozostało tylko ukłonić się darczyńcy i pozostałym konsumentom wyborczych kiełbasek. To jednak nie był koniec. Jedliśmy sobie spokojnie nasze kiełbaski w kąciku namiotu, gdy nagle przed nami wylądowały miski z parującym gulaszem. Kobieta z uśmiechem zalała nas potokiem słów, z czego zrozumiałem tylko, że gulasz jest świetny i prosto z ogniska. Następnie zwróciła się głośno do wszystkich zgromadzonych w namiocie pokazując na nas, mówiąc coś o gościach z Polski, na co wszyscy zaczęli się uśmiechać, pokrzykiwać i wznosić toasty.

 

Sprawdzone noclegi w Kecskemet

Hotel Palma. Dużym plusem jest lokalizacja w ścisłym centrum miasta i parking podziemny (trzeba zarezerwować miejsce). Bardzo mili i uczynni recepcjoniści. Wnętrza skromne, ale czyste i schludne. Śniadania więcej niż skromne, ale rzetelnie o tym poinformowali, a cena jest adekwatna. Smakołyki dokupywaliśmy na mieście, a z przechowywaniem nie było problemu, bo w pokoju była lodówka.

Pensjonat Baroque Antique. Lokalizacja bardzo blisko centrum, miejsca parkingowe na zamkniętym podwórku, bardzo cicha uliczka. Miła, choć zachowująca dystans właścicielka. Mieliśmy największy pokój, więc przestrzeni było pod dostatkiem. Dodatkową atrakcją było codzienne towarzystwo przy śniadaniu miłego Czecha, będącego w delegacji w pobliskiej fabryce Mercedesa.